Menu

To dokładnie tak, jak...

Szukam porównań i analogii pomiędzy różnymi zjawiskami, co pozwala mi lepiej je zrozumieć.

Pacing ratunkowy

pawelkaczmarczyk

W skutecznej komunikacji z osobą, u której obserwujesz wysoki poziom emocji (np. zdemotywowany pracownik) użyteczna lub nawet konieczna może okazać się umiejętność dostrojenia (pacing), a następnie wyprowadzenia (leading) do stanu pożądanego.

TO DOKŁADNIE TAK, JAK ratownik, który zobaczył tonącego. Musi wskoczyć do wody, zbliżyć się, dopłynąć do niego, a dopiero potem go wyciągać. Nie da się uratować kogoś, stojąc na brzegu, krzycząc - płyń tutaj! Podobnie, nie zawsze da się zmotywować pracownika bez wysłuchania, zrozumienia jego sytuacji, a tylko ponaglając "Dajesz, dajesz!, dasz radę!, do brzegu!".

Podobno istnieją nawet menadżerowie potrafiący wspólnie trochę ponarzekać z pracownikiem, żeby za chwilę dobrze go "chwycić" i mentalnie pociągnąć w bardziej pozytywną stronę.

lifeguard

 

Rosół z mentoringiem

pawelkaczmarczyk

Uczestnicy szkolenia zapytali mnie ostatnio, czy można mieszać/łączyć coaching z mentoringiem, doradztwem, czy edukacją.

W odpowiedzi na to pytanie pojawiła mi się analogia kulinarna. Otóż, dzięki mojej kreatywnej żonie, rozsmakowałem się ostatnio w niestandardowych połączeniach standardowych zup. Zdarza mi się jeść rosół z kaszą jaglaną, a pomidorówkę z "harrisą" - ostrą, arabską pastą paprykową. I muszę przyznać, że takie połączenia bardzo mi przypadły do gustu.

Ktoś oczywiście powie - tak nie wolno!, skandal!, złamanie odwiecznej tradycji rosołu z domowym makaronem jedzonego w niedzielne popołudnie koniecznie na białym obrusie. W książce kucharskiej piszą inaczej. 

Ale co ja na to poradzę, kiedy naszła mnie taka potrzeba.

To tak samo jakby zapytać, czy wesele można zorganizować przy muzyce z magnetofonu? Są zwolennicy i wyznawcy takich przyjęć wyłącznie z zespołem muzycznym. Inaczej się nie liczy. Moje zdanie jest zgoła inne i uzależnione od potrzeby pary młodej. Co lubisz? Jakie masz potrzeby? Jaka forma będzie dla Ciebie najbardziej odpowiednia?

Chcesz przyjść w trampkach do garnituru? To użyteczne w Twojej mapie świata? Super. Robimy po Twojemu.

rosolzkasza

Zgaga

pawelkaczmarczyk

Firma, która startuje na rynku, chce zazwyczaj szybko pozyskać grono klientów, którzy zapewnią jej stabilne funkcjonowanie. Oczywista oczywistość, jakby powiedział klasyk. Wiążą się z tym jednak pewne zagrożenia.

Dość powszechną praktyką jest w początkowej fazie istnienia, realizacja zleceń dużych i małych, obsługiwanie wszystkich, których się da - byle tylko zapewnić sobie rynek zbytu. Każdy Klient jest wtedy hołubiony.

Przypomina mi to zachowanie głodnego człowieka, który po zbyt długim poście, zawita jakimś cudem na przyjęcie ze stołem szwedzkim w roli głównej. Połyka po kolei  wszystko, co wygląda na zdatne do spożycia; łososia w galarecie, muffinki w lukrze, bigos, śledzie i krakersy. Amok szczęścia już za chwilę jednak odbija się czkawką. Zbyt dużo, zbyt różnorodnie, zbyt łapczywie jak na możliwości systemu trawiennego.

I tak samo dojrzewający biznes. Czasem po kilku miesiącach, roku, czy dwóch zaczyna odczuwać zgagę. Rozdrobniona obsługa kilkudziesięciu klientów, szczególnie w specyfice firm produkcyjnych, przerasta zazwyczaj możliwości logistyczne i organizacyjne. Przychodzi czas na dietę. Pozbywanie się zbędnych kilogramów, zleceń, których obsługa kosztuje więcej czasu i energii niż zarobek z nich wynikający.

eat 

 

Ex ZSRR

pawelkaczmarczyk

Imperialne zapędy Federacji Rosyjskiej, szczególnie aneksja Krymu, wojna na Ukrainie oraz wcześniejsze najazdy na Czeczenię PRZYPOMINAJĄ MI zachowanie faceta, a którym zerwała dziewczyna, ale ten nie umie pogodzić się z tym faktem i nęka swoją ex na wszelkie możliwe sposoby. Wydzwania, nachodzi, oczernia, blokuje dostęp do wspólnych dóbr.

To zerwanie, to rozpad ZSRR z lat 90-tych, który pozwolił zależnym republikom zerwać ze swoim byłym i uzyskać wolność.

Gdy przy okazji wygranej PIS-u w wyborach parlamentarnych powrócił temat zwrotu wraku tupolewa, uświadomiłem sobie, że my też jesteśmy trochę taką poradziecką "Ex". Też z nimi zerwaliśmy i blokowanie zwrotu wraku może być w jakimś stopniu motywowane zemstą na Polsce i polakach, że ośmieliliśmy się wyrwać z żelaznego uścisku i co gorsza wejść w nowy związek (UE, NATO).

A przecież nie od wczoraj wiadomo, że Rosja nie zapomina i nie przebacza. Nigdy.

 russia

Ostrzał przedwyborczy

pawelkaczmarczyk

Dziś w TV rozmowa o Polsce między dwoma paniami: obecnie piastującą a pretendującą do urzędu premiera.

Im bliżej godziny "ZERO", tym większe też w TV natężenie klipów przedwyborczych, w których ścierające się ugrupowania straszą wyborców sobą nawzajem. KOJARZY MI SIĘ TO nieodzownie ze zmasowanym ostrzałem artyleryjskim linii nieprzyjaciela, aż do momentu „zmiękczenia” go przed decydującym atakiem własnej piechoty.

A że piechota po obu stronach jednoosobowa, to niewykluczone, że bój rozstrzygnie się właśnie podczas strzałów z dystansu.

 

artylery

Regresja

pawelkaczmarczyk

Pośród psychologicznych mechanizmów obronnych człowiek wykształcił m.in. regresję. Widać ją najczęściej gdy, np. dziecko napotyka trudną sytuację i zaczyna zachowywać się w sposób charakterystyczny dla wcześniejszej fazy rozwoju (np. ssie kciuk, moczy się), próbując w ten sposób odzyskać poczucie bezpieczeństwa, które towarzyszyło mu we wcześniejszym okresie. 

Ostatnio mój komputer po nieudanej instalacji jakiegoś programu, uznając, że to było dla niego zbyt traumatyczne doświadczenie, zaproponował mi, że chętnie skorzysta z podobnego mechanizmu. DOKŁADNIE TAK, JAK w przypadku regresji. W swojej cyfrowej rzeczywistości przywołał zapisany w pamięci punkt przywracania systemu i spytał, czy możemy wrócić do poprzedniej stabilnej wersji?  

przywracanie_systemu2

Ręka, noga, mózg na ścianie

pawelkaczmarczyk

Prezydent Andrzej Duda nie podał ręki Premier Ewie Kopacz podczas wspólnego spotkania na Westerplatte. W sumie ona także mogłaby z podobnym gestem wyjść naprzeciw. Niestety oboje strzelili focha.

Przypomina mi to debatę prezydencką Wałęsa vs. Kwaśniewski z 1995 r. Tam wkurzony Wałęsa chciał swojemu rozmówcy podać co najwyżej nogę, a niektórzy specjaliści od PR twierdzą, że była to nawet jedna z przyczyn jego przegranej w tamtych wyborach.

Coś czuję, że oboje Państwo zapłacą lada moment za ten gest TAK, JAK nasz były Prezydent dwadzieścia lat wcześniej.

duda

Co z tą Syrią?

pawelkaczmarczyk

Politycy zastanawiają się, debatują, czy mamy w krajach UE przyjmować określoną liczbę imigrantów czy może dążyć do zakończenia walk w Syrii? TO TAK JAK zastanawianie się czy podstawiać coraz większe wiadro pod cieknącą z sufitu wodę, czy naprawić dziurę w dachu.

Niestety dach nie nasz i trochę mamy tam utrudniony dostęp. Na dodatek majster ma lęk wysokości.

Migrants

Jak z dziećmi

pawelkaczmarczyk

Współpracując z wieloma menadżerami i będąc jednocześnie rodzicem, zauważam mnóstwo analogii pomiędzy zarządzaniem zespołem, a wychowywaniem dzieci właśnie.

Bo:

  • Świeżego, nowego, młodego najpierw muszę prowadzić za rękę, nauczyć podstaw. Nie wrzucam od razu na głęboką wodę, nawet jeśli taki świeżak podobno w pierwszych tygodniach instynktownie umie pływać. 
  • Z czasem wycofuję dyrektywność. Nawet jeśli towarzyszą temu obawy - daję więcej swobody, ambitniejsze zadania (krojenie ostrym nożem) i więcej samodzielności (puszczam z kolegami na Woodstock). Dobry szef wie, że jeśli chce mieć podwładnych samodzielnych i odpowiedzialnych, to ta samodzielność narodzi się tylko dzięki możliwości podejmowania przez nich decyzji.
    Jeśli tego nie zrobi, albo zdemotywuje nadopiekuńczością, albo wychowa czekającego na podanie wszystkiego na tacy trzydziestoparoletniego specjalistę od niczego.
  • W wielu firmach pracownicy raz do roku otrzymują świadectwo z ocenami. Przedmiotami są poszczególne kompetencje, a skala ocen zazwyczaj pięciostopniowa. Ci z jedynkami mają jeszcze szansę na poprawkę, ale z czasem i tak odpadają. Piątkowi mogą liczyć na promocję do następnego szczebla w karierze i premię/stypendium.
  • Pracownik też czasem zachowuje się jak dziecko. Dostając polecenie służbowe, udaje że je zrozumiał - i albo pokornie wykonuje bojąc się kary, albo buntuje się i na papierosie za garażami z innymi młodymi lży ze swojego starego/starej jacy to wapniacy co nie rozumieją dzisiejszej młodzieży. Nie wiadomo po co każą ścielić łóżko, a przecież i tak wieczorem się do niego włazi i tarmosi prześcieradło. Na dodatek kieszonkowe takie marne, że czego oni w ogóle się spodziewają?
  • Czasem zbuntowany ucieka ze szkoły symulując chorobę, przedkładając szefowi "lewe" L4. 
  • Jeśli zależy mi na jego rozwoju, motywacji - nie krytykuję zbyt ostro efektów pracy. I tu też jak z dzieckiem, które przynosi rodzicowi rysunek, powiedzmy jeszcze niedoskonały. Zamiast rzucić - "ej młody kariery w malarstwie nie zrobisz" - staram się zauważyć choć jeden pozytyw, docenić chęć, zaangażowanie, dopytać - "a gdzie to auto ma koła? dorysujemy? teraz świetnie".
  • Szczególnie utalentowani uczniowie trafiają do wybitnych szkół pod oko znamienitych mistrzów. Wybitny pracownik dostaje pakiet szkoleń i mentora do zapoznania z tajnikami branży
  • W końcu rodzice/szefowie nie umieją się czasem pogodzić z faktem, że ich młode już nie takie młode. Mają swoje plany, wylatują z gniazda, zakładają własne rodziny/biznesy, nie zawsze okazując wdzięczność za to, co otrzymali. 

dzieci

What's in your backpack?

pawelkaczmarczyk

Pamiętam ze szkoły pewien rodzaj wypracowania - charakterystykę bohatera. Nawet lubiłem dokonywać takiego rozbioru postaci na zbiór cech, zachowań, postaw. Gdy myślę o sobie i swojej charakterystyce, widzę siebie np. z plecakiem pełnym kamieni. Brzmi dość ciężko i mrocznie, ale bardzo często przydają mi się one, gdy chcę coś zbudować. Gdy oglądam się za siebie widzę, że są fundamentem moich osiągnięć, tego gdzie jestem, co mam. Na szczęście większość z nich to przyjazne w dotyku otoczaki i użyteczne w budowie płaskie stabilne bryły. Chociaż i one potrafią ustawić się czasem pod takim kątem, że uwierają w plecy. Lubię wtedy zatrzymać się, zdjąć plecak, zajrzeć do środka, lekko potrząsnąć całością - to zazwyczaj pozwala znów iść dalej wygodnie 

Różne nasze cechy zatem TO TAKIE kamienie. W większości sytuacji są dla nas użyteczne, w innych ta sama cecha okazuje się wadą. Kreatywność skutkuje przekombinowaniem prostych spraw. Poczucie humoru trywializowaniem poważnych kwestii i wesołkowatością podczas ważnych spotkań. Bycie pomocnym zamienia się czasem w bycie wykorzystywanym. 

Rozwój osobisty jest moim zdaniem łatwiejszy jeśli zaglądasz od czasu do czasu do plecaka, który niesiesz.  

kamienie 

Małżeńskie puzzle Majewskiego

pawelkaczmarczyk

"Małżeństwo to dwoje płynących kajakiem, ale wiosłujących w dwóch różnych kierunkach. Małżeństwo czasem TO TAKI obrazek z nieprzystających do siebie puzzli. Mąż to zdjęcie Pizy z Krzywą Wieżą (1500 kawałków), żona to gdańska Starówka (2000 kawałków). Wszystko to pomieszane, a trzeba codziennie składać do kupy."

Szymon Majewski  

majewski

Myszy i ludzie

pawelkaczmarczyk

Porównywałem już naszą populację do mieszkańców Wyspy Wielkanocnej. Tym razem trafiłem na jeszcze mocniejszą analogię - Eksperyment Calhouna pokazujący, że nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń powodował wymarcie populacji.

***

W lipcu 1968 roku cztery pary myszy wpuszczono do zamkniętej kwadratowej zagrody o wymiarach 2.7 metra o ściankach wysokich na 1.4 metra. Pokarm, woda i materiał do budowy gniazd dostępny był przez cały czas. Nie było również żadnych drapieżników. Jedynym ograniczeniem była niemożliwość opuszczenia zagrody.
calhoun

Faza A - Faza społecznego dostosowania się (okres dążeń) - dzień 104

(1) Był to okres "burz i naporu" zanim te 8 myszy przyzwyczaiło się do siebie i otoczenia.

(2) Określona została przynależność terytorialna i zbudowane gniazda

Faza B - Faza najszybszego wzrostu (okres wykorzystania) - dzień 314

(1) Szybki wzrost liczebności populacji. Czas podwojenia liczebności populacji wynosi ok. 55 dni

(2) Wykształca się struktura socjalna – częstotliwość miotów jest proporcjonalna stopnia społecznej dominacji

(3) Rodzenie koncentruje się w boksach zamieszkałych przez samce dominujące, podczas gdy u pozostałych samców potomstwo jest nieliczne lub nie ma go wcale.

(4) Pomimo tego, że każdy boks miał identyczną budowę i identyczne warunki bytowania, więcej pokarmu konsumowane było w niektórych boksach. W miarę wzrostu populacji coraz większej liczbie myszy nie przeszkadzała podczas jedzenia i picia obecność innych osobników. W niektórych boksach dochodziło do zatłoczenia.

(5) Pod koniec tego okresu było trzykrotnie więcej niedojrzałych społecznie myszy niż dojrzałych. Co więcej dojrzałymi były głównie te starsze.

Faza C - Faza stagnacji (okres równowagi) - dzień 559

(1) Czas podwojenia liczebności populacji wynosi ok. 145 dni

(2) U samców maleją zdolności do obrony gniazd

(3) Karmiące samice stają się agresywne, przejmując tym samy rolę obrończyń terytorium od samców. Agresja ta kierowana jest również przeciw własnemu potomstwu. Jest ono atakowane, ranione i zmuszane do opuszczania gniazd jeszcze przed odstawieniem od piersi.

(4) W tym okresie odnotowano zachowania nowego rodzaju. Przemoc stała się powszechna. Samce, którym nie powiodło sie zdobycie samic "wycofały się". Zaburzenia zachowań społecznych się widoczne - wycofany samiec atakuje innego pasywnego, który z kolei atakuje jeszcze innego. Niektóre osobniki stają się celem powtarzających się ataków. Można je rozpoznać po pogryzionych z pokrytych bliznami ogonach.

(5) Społecznie wycofany samiec nr 29 składa propozycję seksualna samcowi nr 16, który niedawno był atakowany. Można zauważyć, że jeden z nich przyjmuje rolę żeńską. Coraz więcej starszych samców zaleca się do młodszych - w ten sposób pojawia się mysi homoseksualizm.

(6) Obserwuje się spadek zapłodnień i wchłanianie płodów (w niedogodnych warunkach zewnętrznych organizm myszy może uruchomić wewnątrzmaciczne wchłonienie płodów - taka samoistna antykoncepcja organizmu) oraz zanikanie instynktów matczynych. Doprowadziło to do pojawienia się "bezdzietnych" samic.

(7) W połowie fazy C praktycznie już wszystkie młode były przedwcześnie odrzucane przez matki. Rozpoczynały one samodzielne życie bez wykształcenia odpowiednich reakcji emocjonalnych.

(8) Biorąc pod uwagę, że w 16 boksach stworzono 256 miejsc do budowy gniazd, należało się spodziewać, że brak terytorium zacznie być czynnikiem ograniczającym gdy liczba mieszkańców przekroczy 3840. Zaobserwowano skłonność wielu zwierząt do nadmiernego tłoczenia się, w gniazdach przebywało więcej osobników niż planowano (przewidziane były one dla 15 sztuk). Gdy populacja osiągnęła swoje maksimum czyli 2200 myszy, 20% gniazd było pustych. Tak więc, samica zawsze, jeśli by tylko chciała, miała możliwość zajęcia wolnego gniazda do urodzenia i wychowania młodych.

Faza D - Faza wymierania (okres wymierania) - dzień 1588 - koniec eksperymentu

(1) W 560 dniu po zasiedleniu zakończył się wzrost populacji.

(2) Przypadki zachodzenia w ciążę są coraz rzadsze, a nielicznie rodzone młode nie przeżywają.

(3) Do ostatniego poczęcie doszło w 920 dniu.

(4) Męskimi odpowiednikami "bezdzietnych samic" były "samce pięknisie", nie zalecające się do samic i nie wałczące. Ich repertuar zachowań sprowadził się wyłącznie do jedzenia, picia, spania i czyszczenia futerka.

(5) Populacja utraciła zdolność do reprodukcji.

(6) Ostatni tysiąc myszy nigdy ani nie nauczył się, ani nie wykształcił odpowiednich dla reprodukcji zachowań społecznych. Nieznana im była agresja niezbędna do ochrony gniazd i potomstwa. Nie angażowały się w żadne inne działania poza dbaniem o siebie, wyglądały zatem całkiem ładnie.

(7) Myszy wchodzące w dorosłość kompletnie zmieniły zwoje zachowania. Dr Calhoun nazwał je "pięknisiami". Swój czas poświęcały wyłącznie na dbanie o futro, jedzenie i spanie. Nigdy nie interesowały się innymi osobnikami, nie miały ochoty ani na seks ani na walkę. Wszystkie były pięknymi okazami, o przenikliwych i czujnych oczach osadzonych w zdrowym i zadbanym ciele. Jednak nie potrafiły one poradzić sobie z nietypowymi bodźcami. 

(8) W dniu 1588 umiera ostatni osobnik.

myszy_2

 John B. Calhoun, "Death Squared: The Explosive Growth and Demise of a Mouse Population" Proc. roy. Soc. Med. Volume 66 January 1973,

 

Polityka historyczna

pawelkaczmarczyk

"Historii nie da się zmienić. Są w niej rzeczy wstydliwe i chwalebne. TAK JAK w każdej rodzinie, gdzie czasami okazuje się, że ciotka nie była cnotliwa, a wujek nie był abstynentem. Nie oznacza to jednak, że mamy zapomnieć o cioci, która była świetnym lekarzem, i o wuju, który był dzielnym żołnierzem. Bądźmy dumni z naszej historii, ale jej nie zakłamujmy. Tłumaczmy ją innym, ale nie dąsajmy się o to, że była skomplikowana."

Bronisław Komorowski

BronislawKomorowski1

 

Generalicja

pawelkaczmarczyk

Wielu pracowników nie darzy zbytnią sympatią swoich szefów. Oczywista oczywistość jakby powiedział klasyk. Powodów tego też jest oczywiście masa. Jednym z nich może być moim zdaniem to, że szefowie zachowują się czasem NICZYM dawni generałowie, którzy tworzą plan bitwy siedząc z dala od linii frontu, bez uwzględnienia motywacji, morale czy stanu zdrowia swoich szeregowych. Wyznaczają target i co kwartał mierzą ilość zdobytego pola. Najlepszych premiują orderami, niepokorni idą pod sąd wojenny.


napoleon

Zmysłowy Eco-Driving

pawelkaczmarczyk

Zamykasz oczy, żeby wyostrzyć węch? Żeby lepiej poczuć zapach potrawy, przyrody? A może wyciszasz radio podczas trudnego manewru parkowania, żeby w pełni skupić wzrok na odległości do stojącego obok auta? Jeśli tak, to uprawiasz coś w rodzaju zmysłowego ECO-Drivingu. Tam też wyłącza się klimatyzację i radio, żeby poprawić osiągi pojazdu. PODOBNIE w komputerze, jeśli ma działać szybciej, warto wyłączyć zbędne w danym momencie programy. 

zapach

 

Analogicznie jest z myśleniem w ogóle. Z rozwiązywaniem problemów i efektywnością w większości rzeczy, które robimy. Staramy się pozbyć zbędnych bodźców, które rozpraszałyby nas, przeszkadzały w pełni skupić się np. na pracy. Wielu nieszczęśników pracujących w open-space ratuje się wtedy słuchawkami na uszach, a najlepsi sportowcy potrafią być tylko w sobie, w swoich myślach, nawet gdy otaczają ich pełne wiwatujących kibiców trybuny.

Warszawa AGD

pawelkaczmarczyk

Jedna z koncepcji urbanistyczno-demograficznych porównuje Warszawę do odkurzacza, który wysysa z okolicznych miasteczek ludzi, ich pomysły, potencjał. Ci wpadają do worka pracy, korporacji, rozrywki, centrów handlowych. A w takim worku, jak to w worku - pełno przypadkowych elementów, słoików nawet.

 Wiem coś o tym. Sam zostałem wciągnięty 15 lat temu przez tę wielka szczotkę ssącą.

 warszawa

Urlo'p'raca

pawelkaczmarczyk

Dzwoniący telefon czy e-maile służbowe w trakcie urlopu SĄ JAK jak pobudka kilka razy w nocy, gdy ma się małe dziecko. Jesteś sobie w innej rzeczywistości, aż tu nagle znajomy dźwięk wyrywa Cię z ledwo osiągniętego błogostanu.

I chociaż niemowlaka raczej nie zostawisz samego w domu na 2 tygodnie, a włożenie do uszu stoperów, żeby być po za zasięgiem płaczu też nie wchodzi w grę, to ze smartfonem mogłoby zadziałać.

Ja do tego jeszcze nie dojrzałem. Z jakiegoś powodu wolę wstać, nakarmić, przytulić i wrócić do pozycji horyzontalnej w nadziei, że tym razem już do rana.

urlop

Second hand BIG

pawelkaczmarczyk

Pracując dla wielu korporacji obserwuję, że duży biznes, choć na co dzień ubiera się u Prady, też korzysta z second handu. Ich zakupy są nieco droższe niż 28 zł/kg, bo po kategorię "używane" sięgają zazwyczaj planując ekspansję na rynku lub jako inwestorzy poszukujący aktywnej formy lokowania i pomnażania kapitału. Kupują więc istniejące fabryki, przejmują stacje benzynowe, nawet telewizyjne.

Czasem, DOKŁADNIE TAK JAK w lumpexie, towar jest dość stary i zniszczony, taki, z którego nikt już nie chciał korzystać, i można go mieć za bezcen, a po liftingu wciąż cieszyć się jego walorami. Wielokrotnie z kolei jest opatrzony dobrą metką, uprasowany i specjalnie wypachniony przed wystawieniem na sprzedaż, aby poszedł za dobre dla sprzedającego pieniądze.

I choć w naszym kraju przejęcie funkcjonującej firmy przez zewnętrznego inwestora budzi ciągle obawy, to mi podoba się takie ekologiczne tchnięcie nowego życia w podupadające przedsięwizięcia.  

second_hand

 

Sześciu „wspaniałych”

pawelkaczmarczyk
Duża cierpliwość chadza w parze z niską asertywnością - także w pracy. Amerykański psycholog, Herbert Fensterheim wyróżnił swego czasu z „masy pracującej” sześć typów pracowników, o których - używając bajkowo zwierzęcych porównań - mówi tak: 
  • Mysz pod miotłą: to osobnik dobry w tym co robi, lubiany i szanowany przez współpracowników, który jednak do niczego nie doszedł. Mimo zwiększonej ilości wykonywanej pracy i chęci rozwoju nie dostaje podwyżek ani nie awansuje, bo nie potrafi głośno i wyraźnie mówić o swoich pragnieniach. Nie mając sprecyzowanych celów zawodowych liczy na to, że ktoś inny go zauważy i wypchnie do przodu.
  • Przezroczysty: ta osoba z kolei pozwala innym zbierać nagrody za pracę, którą sama wykonała. Brak asertywności nie pozwala jej zwrócić uwagi szefa na swoje udane przedsięwzięcia, przez co do końca życia będzie żyć w jego cieniu mimo, że posiada zdolności i ambicje do zagrania głównej roli.
  • Swój największy wróg: ten przypadek również zna się na swojej pracy i byłby znakomitym pracownikiem gdyby nie agresywna, nieprzyjemna postawa wobec innych. Po pewnym czasie wprowadzania zamętu w biurze nikt nie będzie słuchał tego co ma do powiedzenia.
  • Śpiąca królewna: albo inaczej zdolny leń. Nie potrafi się zmobilizować, zdyscyplinować, przyłożyć do pracy, odkłada obowiązki na później, śni na jawie. Kiedy w końcu zabierze się do pracy, to choć idzie mu świetnie, przez wcześniejsze lenistwo nie może liczyć na uznanie i awans.
  • Maruda: zamiast pracować, wciąż narzeka na złe warunki, duże wymagania, nieprzyjazną atmosferę w biurze. Umie wytykać błędy, ale brak mu aktywności i zapału by zrobić coś w celu polepszenia sytuacji.
  • Kozioł ofiarny: to ktoś, kto nie nauczył się odmawiać i poświęca często prywatny czas na wykonanie dodatkowej pracy dostarczonej przez leniwych kolegów. Przeciążony pracą i sfrustrowany, często popada w depresję lub nagłe ataki złości.

kozio

Ale, jeśli biznes to swoista dżungla, to w łańcuchu pokarmowym musi być miejsce dla kozła, myszy i innych parzystokopytnych. Muszą przecież mieć czym się odżywiać lwy terenu i rekiny biznesu

 

© To dokładnie tak, jak...
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci